Skłądniki:
- ziemniaki
- cebula
- czosnek
- jajko
- kotlety sojowe
Czekając na wiosne
Czekając na wiosnę zacząłem się posiłkować elementami z słoików i pudełek. Do przepisu na pudełku kotletów sojowych wprowadziłem pewną modyfikacje. Może nie są już wege ( lakto okto... ;) ) ale jarskie na pewno. Jako, że posiłek spożywany samotnie, połowa opakowania kotletów sojowych (reklamował nie będę nie mam w tym interesu), połowa szklanki wody, jedno jajko, 2 ząbki drobno posiekanego czosnku (musi być szatkowany nie wyciskany), drobno posiekane pół cebuli oraz łyżka oliwy z oliwy z chilli (dzięki Gofer to cudo daje rady :) ) wymieszałem razem. Odstawiłem na 10 minut. Dalej już jak na pudełku "formować kotlety i smażyć na złoty kolor".
Wszystko to, tak nostalgicznie pasuje mi z ziemniakami i kiszonym ogórkiem, jakoś tak mi się takie połączenie kojarzy z zimą i jesienią.
