Czekając na wiosne

Czekając na wiosnę zacząłem się posiłkować elementami z słoików i pudełek. Do przepisu na pudełku kotletów sojowych wprowadziłem pewną modyfikacje. Może nie są już wege ( lakto okto... ;) ) ale jarskie na pewno. Jako, że posiłek spożywany samotnie, połowa opakowania kotletów sojowych (reklamował nie będę nie mam w tym interesu), połowa szklanki wody, jedno jajko, 2 ząbki drobno posiekanego czosnku (musi być szatkowany nie wyciskany), drobno posiekane pół cebuli oraz łyżka oliwy z oliwy z chilli (dzięki Gofer to cudo daje rady :) ) wymieszałem razem. Odstawiłem na 10 minut. Dalej już jak na pudełku "formować kotlety i smażyć na złoty kolor".

Wszystko to, tak nostalgicznie pasuje mi z ziemniakami i kiszonym ogórkiem, jakoś tak mi się takie połączenie kojarzy z zimą i jesienią.


Komentarzy (2) skomentuj
2008-02-21 Kopa: Bo ja wiem, w sumie czosnek i cebula daly smaku fure :) ale koperek czemu nie. Mozna dodac, no ale jak na zalaczonym zdjeciu widac mialem tylko szczypiorek ;)
2008-02-21 Notme: a kotlety sojowe o jakims smaku np pieczarkowym ? chyba pasowaly by o smaku koperkowym ?